Nie oszukujmy się, moje dzieciństwo było dobre - nie mam na co narzekać. Tak jak w życiu każdego malucha, największą część doby zajmowały - obok spania - zabawki. Zabawki, nie byle jakie, dodajmy.
Zostawmy jednak w spokoju moje dzieciństwo... Albo nie, zostańmy przy nim jeszcze chwilę. Jak byłem mały, zawsze chciałem mieć własne zwierzątka (brat miał żółwia i psa). Rodzice zgodzili się na rybkę. No to siup, odwiedzam sklep akwarystyczny. A musicie wiedzieć, że sklep akwarystyczny w Gorzowie mieści się właściwie w każdym sklepie zoologicznym. No i co, wybrałem welonka.
Poszła mi dętka w rowerze. Sklep rowerowy wydaje się być dobrym miejscem do odwiedzenia w takim wypadku. Tylko zaraz, zaraz... Gdzie jest najbliższy sklep rowerowy w mojej okolicy.
Orbitreki - słyszeliście kiedykolwiek o czymś takim? Ja nie. Szybkie wygooglanie daje jednak pożądane efekty. Orbitreki to popularny przyrząd do ćwiczeń fizycznych. W moim kręgu nazywa się go steperem. Kto w ogóle wymyśla te nazwy?!
Podsłuchy - o nich pisać nie mam zamiaru. Tak się akurat składa, że podsłuchy to moim zdaniem rzecz, dla której nie powinno mieć miejsca w państwach demokratycznych.

Zostawmy jednak w spokoju moje dzieciństwo... Albo nie, zostańmy przy nim jeszcze chwilę. Jak byłem mały, zawsze chciałem mieć własne zwierzątka (brat miał żółwia i psa). Rodzice zgodzili się na rybkę. No to siup, odwiedzam sklep akwarystyczny. A musicie wiedzieć, że sklep akwarystyczny w Gorzowie mieści się właściwie w każdym sklepie zoologicznym. No i co, wybrałem welonka.
Poszła mi dętka w rowerze. Sklep rowerowy wydaje się być dobrym miejscem do odwiedzenia w takim wypadku. Tylko zaraz, zaraz... Gdzie jest najbliższy sklep rowerowy w mojej okolicy.
Orbitreki - słyszeliście kiedykolwiek o czymś takim? Ja nie. Szybkie wygooglanie daje jednak pożądane efekty. Orbitreki to popularny przyrząd do ćwiczeń fizycznych. W moim kręgu nazywa się go steperem. Kto w ogóle wymyśla te nazwy?!
Podsłuchy - o nich pisać nie mam zamiaru. Tak się akurat składa, że podsłuchy to moim zdaniem rzecz, dla której nie powinno mieć miejsca w państwach demokratycznych.



Fabuła "Outlandera" początkowo bardzo mnie rozśmieszyła. Zresztą sami powiedzcie, jak zareagowalibyście na przygoda Kainana - żołnierza z odległej planety, który po awarii swojego statku kosmicznego ląduje w Skandynawii w czasach, gdy rządzili nią Wikingowie? Co więcej, ze sobą sprowadza okropnego potwora - Moorwena, który zaczyna siać spustoszenie wśród miejscowej ludności. Kainan postanawia pomóc Wikingom w zwalczeniu monstra. Zwłaszcza, że przecież ma już doświadczenie w walce z Moorwenami. Jak już pewnie zauważyliście, historia scenarzystom wyszła naprawdę przezabawna.
Są takie filmy, co zapowiadają się na koszmarny gniot. Wybieram się na nie jednak pod presją przyjaciół. Tak było chociażby z obrazem Davida Frankela zatytułowanym "Marley i Ja". Z tą jednak różnica, że film ostatecznie wcale się klapą nie okazał. Nie żeby od razu był nie wiadomo jak wielkim arcydziełem, ale naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem.